niedziela, 31 marca 2013

Prolog

Cóż życie bywa dziwne, ludzie też, teraz gdy przeżyłam naprawdę dużo mogę śmiało stwierdzić, że ci którzy śmią nazywać się "hardcore'ami" są jakimiś kretynami ze sporą ilością kompleksów. Może to trochę dziwnie zabrzmi ale nigdy nie spodziewałam się, że pokocham kogoś tak mocno jak pokochałam ją. Tak jestem dziewczyną i tak, kocham dziewczynę. Nie jestem "lesbą" tylko biseksualistką. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak szczerze się do tego przyznałam, cóż, raz się żyje. Ale zaraz, zaraz, gdzie moje maniery? Nazywam się Isobel Harrison, ale przyjaciele mówią na mnie "Izzie". Już chyba całe miasto mnie zna bo gdziekolwiek się nie zjawię wszyscy zaraz zaczynają szeptać za moimi plecami. Nie jestem sławna ani nic z tych rzeczy, nie zrobiłam też nic złego. Po prostu mam nietypowych przyjaciół, bo powiedz mi któż normalny zadaje się z wilkołakami? Chyba tylko ja, no cóż w sumie sama nim jestem ale przynajmniej nie odrzucili mnie tak jak moi rodzice. O czym ja w ogóle mówię? Oni zawsze mieli mnie gdzieś, nie zdziwiłabym się gdyby okazało się, że przeklinają mnie teraz na górze. W sumie nie mogę obwiniać o to mamy bo ona zawsze stała po mojej stronie, co innego mój okropny ojczulek. On to jakaś makabra. Zresztą nie ważne, o nich opowiem innym razem bo muszę wam powiedzieć to jak się stałam pół wilkiem, pół człowiekiem...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

-Zrób to, zrób tamto, jak można być tak irytującym?! Całe szczęście, że ten cholerny park istnieje bo gorzej być nie może. No i gdzie są tu do cholery jakieś ławki?! - Zirytowana szłam przez park czekając na jakiekolwiek zbawienie. Swoją drogą często w dzieciństwie tu przychodziłam z tatą, póki nie zostawił mamy mając mnie całkowicie w dupie. Teraz lekko zdezorientowana gdzie się w ogóle znajduję rozejrzałam się za jakąkolwiek ławką bym mogła posadzić w końcu swoje cztery litery. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i zerknęłam na godzinę. 

- Druga dwadzieścia, zajebiście. - Mruknęłam pod nosem i kliknęłam na ikonkę z podpisem "Nowa Wiadomość". 

Do: Cassie
Jeśli nie śpisz, ostrzegam, 
że rano będziesz martwa za
to, że sama zostawiłaś mnie
z tą pojebaną rodzinką.
Izz x

Szybko wystukałam wiadomość i ją wysłałam. Długo nie czekałam na odpowiedź. 

Od: Cassie
Nie dziękuj kochanie :-*
Btw. jutro urządzam 
imprezkę. Wpadniesz?

Do: Cassie
Jasne, jak mogę stracić
okazję do wypatroszenia
cię łyżką? *zły śmiech*
:-) xx

W duchu podziękowałam za taką przyjaciółkę i już miałam wstawać żeby iść do domu gdy nagle jakiś dźwięk z pobliskiego placu zabaw przykuł moją uwagę. Podchodząc bliżej placu zabaw, spostrzegłam jakąś postać. Po dłuższej chwili tą postacią okazało się zwierzę, ale nie żaden dzik lub lis, lecz wilk. Jego szkarłatna sierść błyszczała w świetle latarni, a idealnie błękitne oczy, zimnym wzrokiem wpatrywały się we mnie. Mimo tego, że wyglądał przerażająco coś w nim wywoływało we mnie niezwykłą falę spokoju, było w nim też coś ludzkiego ale nie miałam pojęcia co. Nagle wilk zaczął do mnie podchodzić. Ja mimo tego, że nagle poczułam się przerażona twardo stałam choć wszystko we mnie krzyczało "Uciekaj!". Gdy w końcu podszedł i stał parę centymetrów ode mnie, coś we mnie drgnęło i wyciągnęłam rękę w jego kierunku. Gdy to zrobiłam, zobaczyłam w jego oczach obraz tryumfu co mnie przeraziło i gwałtownie ją cofnęłam w czego efekcie wilk zatopił swoje zęby w moim przedramieniu. Odruchowo krzyknęłam z przerażenia zmieszanego z bólem. Całe życie przeleciało mi przed oczami gdy nagle wilk tak po prostu mnie puścił i uciekł. Przerażona od razu pobiegłam z płaczem do domu ciągle oglądając się za siebie czy zwierze mnie przypadkiem nie goni. Gdy w końcu wbiegłam do domu zastałam moją matkę siedzącą ze znajomymi w salonie. Zanim wyszłam też byli. Moja matka obróciła się by mnie skarcić, że tak hałasuje lecz jej wzrok zamarł na mojej ręce. 
-Boże! Kochanie co ci się stało?! Ktoś cię zranił?! - zapytała z przerażeniem w oczach
-Tak! W parku zaatakował mnie wilk! I to na dodatek czerwony! - krzyknęłam a w odpowiedzi usłyszałam tylko śmiech znajomych mamy więc postanowiłam dodać - Błagam powiedz mi, że chociaż mi uwierzysz!
-Kochanie, jak możesz żartować w takich sprawach? -zapytała z dezaprobatą
-Ja nie żartuję tylko mówię prawdę! - krzyknęłam z rozpaczą w głosie a moja mama tylko pokręciła głową.
-Przepraszam was za nią. Zazwyczaj nie wymyśla takich rzeczy. - powiedziała do znajomych po czym zwróciła się do mnie - Idź to przemyj pod wodą i zabandażuj.
-Dlaczego mi nie wierzysz? - szepnęłam zrozpaczona i uciekłam do swojego pokoju.

2 komentarze: